Restauracja Warszawa - Wilanów
Garaż Pełen Smaku
02-956 Warszawa
ul. Pastewna 25
tel. (022) 858-26-93
tel. 501 211 049
e-mail: garaz@pelensmaku.pl
Godziny otwarcia:
Pon-Pt: 11.00-21.30
Sobota: 13.00-21.30
Niedziela: 13.00-20.00
Restauracja Warszawa - Wilanów
Garaż Pełen Smaku
02-956 Warszawa
ul. Pastewna 25
tel. (022) 858-26-93
tel. 501 211 049
e-mail: garaz@pelensmaku.pl
Godziny otwarcia:
Pon-Pt: 11.00-21.30
Sobota: 13.00-21.30
Niedziela: 13.00-20.00
Na pewnym etapie kariery co znakomitszych mistrzów patelni przychodzi czas oderwania się od kuchennego blatu i zrobienia czegoś dla siebie...oczywiście z myślą o innych.
Ostatnio przeczytałem ciekawy artykuł o Anthony'm Bourdainie zamieszczony w amerykańskim serwisie internetowym www.foodfella.com. Skłoniło mnie to do napisania o nim kilku słów.
O Anthony'm mógłbym mówić długo. Odkąd obejrzałem pierwszy program w telewizji z jego udziałem, stał się natychmiast jednym z moich ulubionych kucharzy. Ujmuje mnie to, w jaki sposób i z jaką szczerością mówi o swoich kulinarnych niedoskonałościach, oraz to jak ze specyficznym humorem opowiada o sobie, czy swojej barwnej przeszłości wyrostka ery dzieci kwiatów. Anthony Bourdain poza byciem kulinarną ikoną amerykańskiej kultury masowej jest jak najbardziej zwykłym i do bólu szczerym facetem o słabości do dużej ilości piwa, tytoniu oraz legendy amerykańskiego rock&rolla - zespołu The Stooges. Jego losy i kariera przypominają wędrówkę Dantego z piekła do raju. Ale dzięki burzliwej przeszłości Bourdain ma po prostu coś do powiedzenia o swoim świecie. Dlatego właśnie jest dla mnie wyjątkowy pośród reszty telewizyjnych kucharzy.
Anthony jest człowiekiem otwartym na różne tradycje kulinarne o niezwykłej umiejętności odnajdywania feelingu w rozmaitościach obcych smaków. Jako jednocześnie Amerykanin, Nowojorczyk i Francuz z pochodzenia, potrafi z apetytem zjeść proste danie z tak egzotycznej dla przeciętnego obywatela USA kapusty kiszonej, a w kolejnym programie bez entuzjazmu skonsumować warty dwieście dolarów steak z polędwicy egzotycznej antylopy. Bourdain nie lansuje na siłę zdrowej kuchni, nie mówi o umiarze i nie udaje dietetyka. Nie jest też szefem wszystkich szefów, jak nieomal każdy prowadzący show telewizyjne w tej branży. Jest zwyczajny i naturalny. We wspomnianym wcześniej wywiadzie mówi, iż irytują go autorzy książek kulinarnych wiedzący wszystko. On sam przyznaje się do tego, że talenty gawędziarskie pomagają mu zataić własne braki w kuchennych umiejętnościach. W czasie sfilmowanej po latach rewizyty w prestiżowej dziś w USA alma mater Bourdain'a czyli Culinary Institute of America, przyznał się, że przemycał na lekcje gotowania kostki rosołowe do bulionu, którego odpowiednie przygotowanie, jest kluczowe dla uzyskania doskonałego smaku dania wyjściowego. Oprowadzając widzów po rodzimym Manhattanie mówił, w którym miejscu można zjeść prawdziwe nowojorskie hot-dogi, a w którym lepiej unikać straganów z buritos. W kilku odcinkach "No Reservations" przyznał się, że jego ulubionym mięsem pozostaje od zawsze wieprzowina, ponieważ jest między innymi odpowiednio tłusta. Tu miejsce na polski akcent. W czasie swojej podróży po Ameryce Łacińskiej został zaproszony na ucztę z pieczonej świni. Stwierdził, że była to najlepsza wieprzowina, jaką jadł w swoim życiu, choć ta którą miał okazję raczyć się w Polsce była także niezła! Szkoda tylko, że nie znalazło się to w żadnym z jego programów!
Liczę, że może kiedyś uda się zobaczyć nową edycję "No Reservations", w której Anthony Bourdain powie co sądzi o polskim piwie, wódce, oscypku, czy wieprzowinie. Myślę, że Warszawa spokojnie mogłaby stać się miejscem jego wizyty. A ja osobiście chętnie pokusiłbym się o przyrządzenie specjalnie dla niego soczystej pieczeni z karczku.